O znakach drogowych, które rozbudziły wyobraźnię włoskiego artysty.
30 października 2017
Twoja mapa drogowa na życie. Spotkanie z pracownikami firmy DELOITTE
1 grudnia 2017

Sukcesja emocjonalna. Wystąpienie podczas spotkania firm rodzinnych DELOITTE w Krakowie

Podczas spotkania właścicieli firm rodzinnych, które po raz kolejny odbyło się pod patronatem DELOITTE, przedstawiłem moje doświadczenia, refleksje i konkluzje dotyczące emocjonalnego wymiaru sukcesji.

Od wielu lat – inspirowany przede wszystkim potrzebą chwili – poszukuję recepty na udaną sukcesję w firmie rodzinnej. Gromadzę w tym zakresie nie tylko cenne doświadczenia, jako że założona przeze mnie firma WIMED znajduje się właśnie w procesie sukcesji, lecz także systematycznie uzupełniam moją wiedzę sięgając po różnego rodzaju lektury. Niezwykle inspirująca okazała się dla mnie w tym zakresie książka Petera Leacha pt. „Firmy rodzinne. Wszystko, co istotne”. Właśnie podczas lektury tej książki, która – o czym warto wspomnieć – jest bodaj najbardziej wnikliwym studium specyfiki firm rodzinnych, domknęły się moje poszukiwania dotyczące emocjonalnego wymiaru przekazania firmy następcom. Syntezę moich konkluzji miałem okazję przedstawić uczestnikom kolejnego spotkania z cyklu „Wyzwania dla firm rodzinnych”, które z inicjatywy DELOITTE odbyło się 9 listopada w Krakowie.

Mogłoby się wydawać, że sukcesja jest procesem zgoła nieskomplikowanym, w którym najważniejsze jest przekazanie wpływów i władzy. Okazuje się jednak, że istotą sukcesji bynajmniej nie jest nowe rozdanie stanowisk, czy obsadzenie następy w roli kluczowej osoby w firmie. Formalne zmiany nie zawsze pociągają za sobą zmiany rzeczywiste. Nierzadko zdarza się, że „ojciec założyciel”, mimo że nie pełni już w firmie żadnej decyzyjnej roli, wciąż zachowuje wpływ na wiele kluczowych dla organizacji spraw. Innymi słowy, przekazał firmę w sposób niepełny, albo wręcz fikcyjny, ponieważ w istocie to on wciąż posiada największy wpływ na jej działanie. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedzi należy szukać właśnie w emocjonalnym wymiarze sukcesji.

Moja teza brzmi tak: sukcesję należy rozpocząć od samego siebie. Chodzi mi przede wszystkim o to, że poza ściśle formalnym przekazaniem władzy, niezwykle istotne jest odpowiednie przygotowanie samego siebie do zmian, które dokonają się w firmie, ale zarazem głęboko przeobrażą też życie „ojca założyciela”. Powodem, dla którego wielu ustępujących założycieli wciąż usiłuje zachować wpływ na codzienne funkcjonowanie firmy, są właśnie emocje, a raczej: brak świadomości, jak wielką rolę w procesie sukcesji odgrywa właściwe emocjonalne przeżycie tego zjawiska.

Przede wszystkim do sukcesji należy przygotować samego siebie. Dobrze, jeśli ten, kto przekazuje firmę następcom, ma „sposób na samego siebie”. Warto rozwijać swoje pasje, zainteresowania i talenty, by dobrze zagospodarować czas, który zyskamy wtedy, gdy kolejne pokolenie przejmie stery w firmie. W moim przypadku pasją stały się przede wszystkim trzy rzeczy: po pierwsze, śpiew i gra na gitarze; po drugie, podróże; po trzecie – zgłębianie tajników innowacji. Niemniej ważną sprawą jest właściwe rozumienie i odpowiednie zarządzanie swoimi emocjami. Emocje stanowią przecież o tym, jak jest „energia i moc mojego ja”. Tylko wtedy, gdy zrozumiemy mechanizmy rządzące naszym „ja”, będziemy w stanie wspierać i dynamizować, nie zaś hamować i utrudniać proces sukcesji.

Istotą udanej sukcesji jest zbudowanie „przestrzeni porozumienia”, a także wzmocnienie „mocy sprawczej następców”. Tylko wówczas, gdy wszyscy tworzący daną firmę będą tak samo rozumieć kluczowe dla organizacji procesy, możliwe jest skuteczne przekazanie firmy następcom. Właśnie dlatego od lat wdrażamy w naszej firmie program „Widzieć, żeby wiedzieć”. Najważniejsze zjawiska dla naszej organizacji przedstawiamy w postaci map zrozumiałych dla wszystkich. Warunkiem udanej sukcesji jest również skuteczne uwolnienie „mocy sprawczej następców”. Oznacza to tyle, że w ślad za formalnym przekazaniem władzy dokonać się musi przekazanie pełnej odpowiedzialności, a także przyzwolenie na zrobienie inaczej, nie zawsze po myśli „ojca założyciela”. I wreszcie, last but not least, istotne jest zbudowanie relacji z następcami nie na płaszczyźnie „rodzic – dziecko”, bądź też „rodzic – dorosły”, ale na płaszczyźnie „dorosły – dorosły”. Tylko w ten sposób zawiązać się może w pełni partnerska relacja, oparta na zaufaniu, a zarazem wolna od zależności.

Emocje towarzyszą nam na co dzień. Emocje – pamiętajcie – to „energia i moc mojego ja”. Również w procesie sukcesji emocje okazują się elementem nie mniej ważnym niż wszystkie formalne elementy związane z przekazaniem władzy. Umiejętne zarządzanie własnymi emocjami to sztuka, która może odmienić jakość waszego życia.

Zdzisław Dąbczyński
Zdzisław Dąbczyński
Założyciel firmy WIMED - jednej z najbardziej rozpoznawanych i cenionych w Polsce i Europie firm oferujących oznakowanie drogowe i urządzenia bezpieczeństwa ruchu drogowego. Przedsiębiorca, innowator, inspirator. Chętnie dzielę się swoimi doświadczeniami, przemyśleniami, inspiracjami z ludźmi, którzy szukają własnej drogi, motywacji do działania lub znaleźli się na życiowym zakręcie. Moje refleksje są wynikiem wieloletnich poszukiwań, sprawdzania swoich możliwości, a także pasji tworzenia.